piątek, 4 marca 2016

BAKING | NEW MAKE UP TREND

Witam wszystkich! Moje zdrowie powoli wraca do normy, ale moja cera po przeziębieniu  nie nadaje się jeszcze do prezentowania makijażu. Postanowiłam więc przygotować kolejny post teoretyczny, aby nie robić zbyt długiej przerwy. Dziś zupełna nowość na blogu - post w kategorii TRENDY. Jeśli Wam przypadnie do gustu, na stałe zagości na moim blogu. Zastanawiałam się jak połączyć teorię z praktyką i jak na razie mój plan wygląda tak, że będą to dwa oddzielne posty. Najpierw będzie post czysto teoretyczny: informacje, zdjęcia z internetu itd. Natomiast kolejny post to zastosowanie trendów w moim makijażu. Mam nadzieję, że będzie to fajne urozmaicenie bloga makijażowo-urodowego :)


Przejdźmy do tematu dzisiejszego posta. Makijażowym hitem, który coraz bardziej oblega świat, bez watpienia jest BAKING - technika konturowania, która dopiero niedawno stała się masowo wykorzystywana przez wizażystów na całym świecie.

CZYM JEST BAKING?
W dużym skrócie, baking jest to tecchnika wspomagająca efekt tradycyjnego konturowania. Pięknie je podkreśla. a także wspomaga trwałość makijażu. Najczęściej wykorzystywany jest w makijażu fotograficznym, gdyż na co dzień wygląda zbyt "ciężko".

fot. Heidi Hamoud

JAK WYKONAĆ BAKING?
Na początek nakładamy podkład oraz wykonujemy tradycyjne konturowanie. Następnie nakładamy grubą warstwę sypkiego pudru na tych partiach twarzy, na których nam zależy, aby je dodatkowo rozświetlić. Jest to miejsce pod oczami, żuchwa (pod linią konturowania), broda oraz szczyt nosa. Pozostawiamy puder w takim stanie na kilka minut. W tym czasie możemy wykonać bez obaw makijaż oka. Gdy pewna część pudru się wtopi w cerę, pozostałości należy obmieść dużym, puchatym pędzlem.

U KOGO SIĘ SPRAWDZI, A KOMU JEST ODRADZANY?
Baking sprawdzi się z pewnością u osób, które borykają się z sińcami pod oczami. Rozświetlenie jakie zapewnia ta technika sprawi, że staną one całkowicie ukryte. Poza tym jest to świetne rozwiązanie na wieczorne wyjście, kiedy jest szansa, że zostaniemy sfotografowane. Nic tak dobrze nie wygląda na zdjęciu, jak świeża i promienna buzia. Jedynym przypadkiem, w którym odradzany jest baking jest posiadanie cery suchej. Tak duża ilość pudru zamiast pięknego rozświetlenia, może tylko nieestetycznie podkreślić jej mankamenty (suche skórki).


Dajcie oczywiście znać jak Wam się podoba pomysł z tą kategorią i forma publikowania w niej postów. Czekam na Wasze opinie. Miłego dnia :)

czwartek, 3 marca 2016

MISTRZOWIE MAKIJAŻU WIECZOROWEGO

Kochani witam Was bardzo serdecznie. Post o mistrzach makijażu wieczorowego już miałam dawno przygotowany. Trzymałam go jednak na wypadek, gdy nie będę mieć żadnych zdjęć makijażu, a coś mi uniemożliwi ich zrobienie. Nie musiałam długo czekać. Pogodowe rewolucje już odbiły się na moim zdrowiu. Właśnie mnie rozkłada jakieś choróbsko i nie mam zupełnie siły się malować, robić zdjęć itd. Tym samym, po długim odstępie od poprzedniego postu o mistrzach (TUTAJ), na blogu pojawia się kontynuacja. Tym razem są to mistrzowie makijażu wieczorowego. Mam nadzieję, że pomogę co niektórym w doborze pewnych kosmetyków i przy okazji odpowiem na pytania jakie produkty sama aktualnie używam. Poprzedni post o mistrzach bardzo się spodobał. Mam nadzieję, że ten również przypadnie Wam do gustu :) Pod każdym produktem wstawiłam linki odsyłające do konkretnej oferty produktu w danym sklepie. Możecie sobie porównać ceny i dużo zaoszczędzić zamawiając w internetowych sklepach.
Jak tylko odzyskam siły i zdrowie, na blogu pojawi się post z makijażem i dawno już obiecanymi wskazówkami. Bądźcie cierpliwi. Tymczasem zapraszam do lektury :)

TWARZ-PODSTAWA
 
  • Podkład REVLON COLORSTAY to zdecydowanie mój ulubieniec zarówno makijażu dziennego jak i wieczorowego. Uważam, że jest to świetny zamiennik podkładów o bardzo wysokim kryciu i zmatowieniu. Przy cerze suchej sprawdza się idealnie, chociaż zdaję sobie sprawę, że na co dzień mogłabym używać nawet kremu BB  (jestem w fazie testowania kremu BB na dzień). Jeśli chodzi o trwałość, nie mam żadnych zastrzeżeń, niejednokrotnie wytrzymał cały dzień i całą noc przy okazji jakichś uroczystości. Kolejnym plusem jest duży wybór kolorów. Nawet dziewczyny o jasnej cerze, znajdą kolor odpowiedni dla siebie. Cena również jest bardzo przystępna. W sklepach internetowych można znaleźć ten podkład nawet o połowę taniej niż w sklepach stacjonarnych, czyli za ok. 30zł. Brak pompki to jedyny minus, który przekłada się na wydajność. Mimo wszystko, polecam go, ponieważ na prawdę jest to podkład dobrze kryjący, i można to krycie stopniować w zależności od potrzeb. Mój aktualny odcień to 150 Buff.
www.ezebra.pl


  • Korektor pod oczy to produkt, który musiał znaleźć się w tym zestawieniu. W tym przypadku jest to korektor marki SEPHORA Touche Lumiere, który nie do końca spełnia moje wszystkie oczekiwania, ale póki co, nie znalazłam lepszego. Jeśli chodzi o krycie, nie wypada najlepiej. Ja mam dosyć widoczne sińce pod oczami, a on nie do końca sobie z nimi radzi. Plusem jest jego włoskowy pędzelek, który pozwala delikatnie rozprowadzić produkt oraz jego wydajność. Mimo wszystko wolałabym produkt lepszej jakości, a o mniejszej wydajności. Cena to 60 zł. Właśnie zamówiłam nowy korektor i zobaczę jak się u mnie sprawdzi. Jeśli okaże się godny polecenia, przygotuję recenzję na bloga :)

OCZY

  • Tusz do rzęs L'Oreal False Lash Superstar to świetny produkt, szczególnie dla osób, dla których ważne jest pogrubienie. Krok 1 to nałożenie bazy, która pogrubia, nadaje objętości rzęsom. Krok 2 to nałożenie maskary, która wydłuża i unosi rzęsy. Efekt jaki daje to połączenie mnie osobiście zachwyca. Kształt szczoteczki ułatwia aplikację. Ważna informacja, jeśli nakładacie obie warstwy (baza+tusz) nie róbcie zbyt długich odstępów. Baza szybko zasycha i ciężko potem zaaplikować tusz na zaschnięte rzęsy. Cena produktu to ok 50 zł. Można go znaleźć w większości drogerii stacjonarnych.

USTA

  • Pomadka w kredce od Golden Rose w odcieniu 10 to zdecydowanie mój faworyt w makijażu ust. Mimo, że pomadka jest w formie kredki, daje ona efekt matowy, a jej kremowa konsystencja nie wysusza ust. W moim przypadku z trwałością nie ma problemów, a ewentualne poprawienie makijażu ust w ciągu dnia nie stanowi dla mnie problemu. Różnorodność kolorów tej pomadki to kolejny plus. Produkty są tanie, a jakościowo nie odbiegają od droższych kosmetyków w podobnej formie. Cena pomadki to 11,90 zł. Dostępne są na stoiskach Golden Rose oraz w internetowych drogeriach.


  • Matowa pomadka Rouge Edition Velvet od Bourjois to kolejny mój ulubieniec w makijażu ust. Aby uzyskać efekt maksymalnego krycia i świetnego zmatowienia, przedstawię Wam mój sposób na aplikację tej pomadki. Nakładam ogólnie trzy warstw, a po dwóch pierwszych odciskam nadmiar na husteczce. Takie zaaplikowanie tej pomadki to gwarancja soczystego koloru, który na długo się utrzymuje. Jedyne do czego mogę się przyczepić to bardzo sztuczny zapach. Pojawia się tylko podczas nakładania i dla mnie jest to bez znaczenia, kiedy widzę efekt. Mimo wszystko należało o tym wspomnieć. Mój odcień to 06 Pink Pong. Cena produktu: około 50 zł.

TWARZ-WYKOŃCZENIE

  • BahamaMama od theBalm to kultowy bronzer zachwalany prawie na każdym blogu. Jego formuła sprawia, że można stopniować nasycenie koloru. Jest matowy, bez żadnych połyskujących drobinek. Bronzer ten nadaje się zarówno na dzień jak i do makijażu wieczorowego, wystarczy odpowiednio zastopniować nasycenie. Trzeba uważać bo bardzo łatwo sobie zrobić nim plamy. Jego kolor coraz częściej wydaje mi się być zbyt ciepły. Do tej pory to był mój ulubieniec, ale aktualnie jestem w fazie testowania innego bronzera, więc jeśli okaże się lepszy (a jestem coraz bardziej tego pewna), postaram się zrobić jego recenzję na blogu. Cena co do jakości i wydajności jest atrakcyjna, ok. 60zł. Mój produkt mam od roku i jeszcze nie widać denka.

  • Rozsławiony rozświetlacz Mary-LouManizer to zdecydowanie mój ulubieniec. Nie spotkałam się jeszcze z godnym zamiennikiem kultowego produktu marki theBalm. Mary-Lou to odcień bardzo uniwersalny. Nie zdarzyło mi się jeszcze, żeby nie pasował do któregoś z moich makijaży. To jest mój faworyt i ciężko będzie go przebić. Cena tego kosmetyku to około 70 zł. Biorąc pod uwagę wydajność produktu, cena nie powinna być dla nikogo zbyt wysoka. Ja swoją "królową" mam od roku, a ubyło jej przy moim użytkowaniu niecałe pół opakowania. Zdecydowanie polecam!